Słowem: średnio.

Jak mi idzie??
Kilkoma słowami: zacząłem na poważnie to pisać jeszcze w czerwcu (może pod koniec maja?), ale nie był to najlepszy czas na zaczynanie na poważnie takich rzeczy. Raz że sesja, dwa że wdrażałem się do nowej pracy i nowego środowiska, więc chcąc nie chcąc poświęcałem temu więcej czasu i energii niż bym chciał i niż poświęcam teraz, trzy że właściwie każdy weekend (nieraz i cały tydzień) spędzałem na jakimś wyjeździe bez dostępu do komputera – a wiadomo, że takich rzeczy nie będę pisał na telefonie. Potem do pracy się niby przyzwyczaiłem i wpadłem w taką rutynę, ale za to zaczęła się sesja poprawkowa i zostawiłem sobie na nią oczywiście kilka rzeczy do napisania, więc znów stres i zajęty czas. Za chwilę jadę na jeszcze jeden wyjazd, a później już wpadłem na pomysł archiwizacji mojej biblioteki gier na Steamie, które teraz może są bezpieczne, ale wystarczy, żeby panom w garniturach po drugiej stronie oceanu przyszło do głowy, że płacę za mało i posiadam za wiele, żebym to wszystko stracił (ewentualnie w razie apokalipsy, która zrujnuje infrastrukturę internetową, również jestem ugotowany, jeśli o to chodzi), no więc chciałbym pełną parą ruszyć z taką archiwizacją i „analogizacją” wszystkich tych gier, które mam, więc na to poświęcę sporo pieniędzy (potrzebuję parudziesięciu płytek i ładnych pudełek na nie, nagrywarki do nich, bo komputery już przecież nie mają takich wynalazków, no i drukarki, żeby już naprawdę wszystko dopiąć na ostatni guzik), ale czasu też, bo fajnie byłoby każdą z okładek zaprojektować (a przynajmniej przeprojektować z oficjalnego wydania) indywidualnie. Oczywiście łatwiej byłoby zgrać wszystko na raz na dysk twardy, ale 1) rynek jakichkolwiek części jest przez AI tak rozwalony, że nie chcę nawet myśleć, ile kosztuje dysk twardy o pojemności, powiedzmy, 8TB, 2) jeśli już robię taką wielką operację, której wyniki będą mi służyć potencjalnie przez lata, to miło byłoby, żeby oprócz funkcjonalności ładnie będzie się też prezentowała na półce.
ALE WIELKI PLAN ANALOGIZACJI GIER NIE JEST NAWET TEMATEM TEGO WPISU, jest czymś, co będzie mnie odciągać od pisania wideoeseju, tak jak teraz odciąga mnie od pisania o wideoeseju.
Niewiarygodny narrator
Prawda jest taka, że wszystkie te „powody” to wymówki, bo oczywiście, że mógłbym pisać w czasie wolnym od pracy i szkoły, tak jak robią to ludzie, których słucham jeżdżąc na rowerze. Problem leży jednak w tym, że strasznie ciężko mi się do takiego pisania zabrać. O ile nie goni mnie deadline, albo ktoś nie stoi nade mną z batem, wizja takiej prawie że nieskończonej pracy kompletnie mnie paraliżuje – no bo po napisaniu trzeba to jeszcze przecież nagrać i zmontować, z czego to drugie zajmie na pewno dłużej niż samo pisanie. Wiadomo, trzeba sobie dzielić pracę na jakieś mniejsze fragmenty, żyć od minicelu do minicelu aż w końcu zrobi się całość, ale…… nie wiem, nawet jak już siadam do tego pisania, to napiszę parę zdań i odkładam to na kolejne tygodnie.
Jak to w ogóle wygląda?
Otworzyłem teraz plik, żeby sprawdzić ile ma słów i okazało się, że utworzyłem go jeszcze w połowie kwietnia. Także naprawdę świetnie mi idzie. No ale jeśli chodzi o status tekstu, ma na ten moment:

co chyba przekładałoby się na ok. 20 minut wideo (właściwie jak teraz to widzę to nie wygląda tak źle…). Jeśli chodzi o agendę to jestem mniej więcej przed połową, więc jeśli dotychczas zajęło mi to 4,5 miesiąca to do kwietnia scenariusz powinienem mieć skończony :‣) No a tak na serio, naprawdę muszę zacząć gospodarować na to więcej czasu. Trzymajcie kciuki.
Trailer
A o czym w ogóle jest ten wideoesej? No cóż, jest trochę autotematyczny i w duchu tego wpisu. Piszę w nim o historiach, w których główni bohaterowie dążą do samolubnego, tylko sobie jasnego celu, który dla osób trzecich wydaje się irracjonalny i niepotrzebny, a przez który ci bohaterowie podejmują działania autodestrukcyjne. Mam wrażenie, że takich opowieści nie ma wiele, bo tego typu bohater jest chyba z natury postacią raczej nieprzyjemną. Za główny przykład wziąłem sobie grę Cairn od The Game Bakers, w którą grałem w marcu i która zrobiła na mnie kolosalne wrażenie. Główna bohaterka jest tu alpinistką, ale nie jakąś zwyczajną, a taką, która naprawdę nie widzi świata poza szczytem. W trakcie gry poznajemy ją nieco, dowiadujemy się trochę o domu, który zostawiła na dole, o filozofii, backgroundzie, ale ani razu nie dostajemy jasnej odpowiedzi na pytanie:
Dlaczego Aava się wspina???
I my tego nie wiemy, i ona nie jest w stanie dać jasnej odpowiedzi, ale podświadomie chyba to czuć, chociaż nie jestem w stanie dobrze tego ubrać w słowa, Aava po prostu musi się wspinać. I pomimo, że jest osobą niemiłą, egoistyczną i aspołeczną, mocno mi imponuje. Pewnie właśnie dlatego, że sam nie jestem w stanie dokończyć pisać tego scenariusza.
Oprócz Cairn chcę też wspomnieć o kilku innych mediach, w największym stopniu o Szepcie serca Yoshifumiego Kondo i nie mam jeszcze pomysłu, jak podejść do tego konkretnie przypadku, bo to film studia Ghibli, a oni, z tego co wiem, bardzo nie lubią, jak używa się ich własności intelektualnej na youtubie. Coś będę musiał wymyślić, ale najpierw zdecydowanie muszę skończyć w ogóle pisać.
Jeśli masz jakieś sugestie, albo chcesz dowiedzieć się więcej, napisz tutaj ;‣)

Dodaj komentarz